A ja jestem za!

Ja jestem za.

Staże i praktyki to wszystko to jest w przeważającej części pic na wodę. Sami mieliśmy w naszej firmie takich „stażystów” – niby praca za niby pieniądze. Większość nie doczekała do końca – odchodzili zaraz jak tylko znaleźli inną okazję – albo przestało im się chcieć. A kto został, to był balast dla firmy a nie pomoc.

Natomiast to „zakładanie firm” przez młodych to już jest w ogóle porażka! Człowiek zaraz po studiach wymyśla jakąś niesamowitą duperelę – byle tylko dostać na to szmal od urzędnika – jest więc i „nowatorsko”, i „nowocześnie”. Potem wydaje te otrzymane za darmo 20 tysiaków na różne śmieszne rzeczy i bawi się w podtrzymywanie wirtualnego bytu swojej firmy przez określony przepisami czas, byle tylko nie oddawać kasy. Wartość dodana dla gospodarki: ZERO. Trochę lepsze statystyki. Choć moim zdaniem lepiej byłoby od razu podpisać umowę z gostkiem, żeby za 20 tys. wypisał się na dwa lata z rejestru bezrobotnych. Byłoby i taniej, i szybciej, i uczciwiej.