Oszczędności Polaków rosną. W bankach mamy praw…

Rzućmy na to okiem: 500 mld podzielone przez 38 mln (tyle nas z grubsza jest, włączając niemowlęta i starców?) daje ponad 13.000 na głowę (każdego niemowlęcia i starca również).

Tymczasem gdy pomyślę o tzw „zwyczajnych ludziach” z mojej okolicy, to idę o zakład, że oszczędności nie mają żadnych – jedyne co mają to może długi.

Innymi słowy mamy państwo, w którym nieliczni mają baaaaardzo dużo, a liczni nie mają nic.

Podziękujmy za to tym palantom, którzy rządzą nami od ostatnich 20 lat – wszystko jedno: z PO, PiS, SLD czy czego tam jeszcze, bo to jedna banda drani.