Prawo do kupy gruzów

Dekret Bieruta i tzw. „kwaterunek“ były koniecznością.

Pokrzywdzeni właściciele wysadzonych w powietrze bądź spalonych budynków powinni zwrócić sie po odszkodowanie do sukcesorów sprawców zniszczeń.

Nie będąc fanką Braci Kaczyńskich, obiektywnie muszę stwierdzić, że ich warszaweki „rachunek“ skierowany był pod właściwy adres.

Po wojnie miasto trzeba było na nowo zagospodarować. Znodernizować. Poszerzyć wąskie ulice. Mimo rekonstrukcji w wielu miejscach zmienił się zupełnie plan zabudowy.

Odbudowę finansowało całe społeczeństwo. Z podatków, z dopłat do pocztówek, z darowizn / patrz zbiory Biblioteki Czasopism, UW/. I tak za społeczne pieniądze zrekonstruowano zabytkowe ciągi ulic, a nawet pałace, które teraz bez żenady odbierają lub chcą odebrać miastu np. Potoccy czy Braniccy, potomkowie magnackich rodzin, których podpisy zdobią konfederacje targowicką.

Po inne zabytki warszawskie wyciągał także chciwy pazur kościół katolicki.

Za zaniedbanie uregulowania tych warszawskich spraw winę ponosi zarówno tzw. „komuna“ jak I „poprzełomowa“ władza. Zabrakło odwagi. Kolejne rządy – i to wszelkiej maści – pozostawiały problem w zamrażarce. Restytucja kapitalizmu w Polsce obudziła apetyty. I teraz klops.

Więcej: europejka.blox.pl, TOK FM