Re: Mundurowi są zirytowani nowym sposobem wylicz

Masz rację lukilukk. Pracuję jako straszy referent. Jest to praca trudna, odpowiedzialna i stresująca – nie ma kiedy napić się kawy. W środę np. przyszedł petent, a zaparzyłam sobie i moim trzem koleżankom kawę w ciśnieniowym ekspresie, który dostałyśmy od Szefa 8 marca i miałyśmy omówić nasz wypad piątkowy do kina („Ghost Rider 2” – jesteśmy wyrobionymi kinomankami). A przecież po tym gburze, co był we wtorek, to jeszcze nie ochłonęłyśmy! Dlaczego ludzie załatwiają swoje sprawy tylko w dni targowe? Obkupią się w buraki, kapustę kiszoną, chińskie sztućce plastikowe i wchodzą z tym do naszych gabinetów, a to czuć! Otóż była środa i chciałyśmy się przygotować do piątku (dwa dni w tygodniu przychodzimy ubrane skromnie, żeby nie wprowadzać w kompleksy petentów, no, może tylko trochę dodatków od Jimmy Choo lub Judith Leiber). A więc petent wszedł nieproszony i kawa nam wystygła. Nie wiem co chciał, ale musiałyśmy sobie zaparzyć znowu kawę. Proponuję przyjąć propozycję Rządu odnośnie wieku emerytalnego, ale odliczyć te dni w których przychodzą ludzie i nam przeszkadzają! Reasumując: 67 lat minus wtorki i piątki, to odejdziemy na emeryturę w wieku 55 lat. Myślę, że jest to rozsądne rozwiązanie. A petentom te dni doliczyć, bo nie pracowali gdyż wzięli wolne na włóczenie się po urzędach i średnia wieku będzie 67 lat. Zgadzamy się wszystkie, że jest to sprawiedliwe rozwiązanie.