Re: Zaciekła walka o wiatraki i biomasę

Państwowemu dofinansowaniu będą towarzyszyły typowe i znane patologie: zawyżanie cen instalacji, preferowanie swoich firm i kosztowne serwisowanie.Będzie podobnie jak w temacie kolektorów słonecznych, które gdyby nie było dopłat, nie zwróciłyby się nigdy.

Zamiast dofinansowania potrzeba zwykłej zachęty do stawiania wiatraków przydomowych.

Potrzeba tanich i solidnych instalacji.

Trzeba ułatwić budowę masztów związanych z gruntem.

Należy ułatwić proces oddawania do sieci nadmiaru energii (na zasadzie prostego odejmowania od wskazań licznika w domu).Urządzenia umożliwiające oddawanie energii i synchronizację z siecią (falowniki) powinny być montowane na życzenie abonenta zakładu energetycznego pod rygorem ustawy, tak jak licznik energii( czyli bez łaski).Jest oczywiste, że zakładowi energetycznemu łatwiej będzie zamontować swoje urządzenie,którego działania jest pewny niż akceptować różnorakie instalacje.Zatem domowy falownik mógłby być własnością zakładu energetycznego( jako jedna z opcji).

Oczywiste jest to, że sprzedawanie energii firmie nastawionej na jej dostarczanie, nie jest w jej interesie.Zatem konieczne jest wprowadzenie elementu powodującego zysk dla dostawcy prądu.To po prostu musi się też im opłacić.

I jeszcze najważniejsze:

BEZWZGLĘDNIE ZABRAĆ DOTACJE DUŻYM FIRMOM STAWIAJĄCYM TZW FERMY WIATRAKOWE!