Samochodowa ewidencja kosztuje nas już 1 mld zł…

Wtedy to całe złodziejstwo, lewe zaświadczenia o sprawności technicznej pojazdu, lewe wypłaty z ubezpieczeń i lewe klimaty w niektórych rejonach (lokalna policja nie łapie swoich jeżeli mają nieubezpieczone samochody, tak samo jak w Zakopcu nie wali mandatów „rodzinie”). To tak jak z finansami kościoła – do póki nie zrozumie, że w przejrzystości jest metoda, do póty będzie umoczony w prawdziwe i nie prawdziwe zarzuty od byle kogo.